W pierwszej godzinie pobytu na dyniowym polu udało nam się uniknąć deszczu i mogliśmy poszaleć na polu pełnym różnych rodzajów dyń, huśtawek, labiryntu ze snopków i innych atrakcji. Ale kiedy zaczęło padać zajęliśmy się dekorowaniem dyń, które mogliśmy zabrać do domu. Zjedliśmy też pyszne kiełbaski, trzymaliśmy na rękach małą kózkę imieniem Emilia, a na osoby które nie bały się deszczu- czekała przejażdżka traktorkiem z wagonikami.